Prof.G. Węgrzyn o zagrożeniach związanych z mutacjami wirusów

Prof.G. Węgrzyn o zagrożeniach związanych z mutacjami wirusów

Prof. Węgrzyn o zagrożeniach związanych z mutacjami wirusów i bezpieczeństwie szczepionki przeciwko koronawirusowi

– Można zakładać, że przejście choroby uodparnia albo tak samo dobrze, albo jeszcze lepiej niż szczepionka – uważa prof. Grzegorz Węgrzyn. Wybitny biolog molekularny, twórca leku na chorobę Sanfilippo w rozmowie z abcZdrowie mówi o nadziejach i zagrożeniach związanych ze szczepionkami na koronawirusa, które powstały w niespotykanym nigdy wcześniej tempie.

Jak duża grupa osób musiałaby się zaszczepić w Polsce, żeby opanować epidemię? Kto powinien się zaszczepić w pierwszej kolejności?

Tu znowu są dwie strony medalu, z jednej strony szczepienia w ujęciu populacyjnym, społecznym będą efektywne tylko wtedy, kiedy zaszczepi się znakomita większość społeczeństwa. Inaczej ten wirus będzie cały czas krążył i zakażał. Jeśli wkoło będzie bardzo wiele osób niezaszczepionych, które będą roznosić tego wirusa, wtedy osoby, które mają słabszy układ immunologiczny, nawet jeśli będą zaszczepione, w dalszym ciągu będą narażone na zachorowanie.

W związku z tym, z jednej strony efektywność szczepionki będzie duża, jeśli zaszczepi się maksymalnie wiele osób. Z drugiej strony, jeśli ta szczepionka jednak nie będzie w pełni bezpieczna, będzie niosła za sobą ryzyko powikłań, to pytanie, czy wtedy nie lepiej zaszczepić jedynie osoby najbardziej zagrożone, czyli personel medyczny, osoby starsze czy z dodatkowymi chorobami. To jest ten punkt do wyważenia. Ktoś będzie musiał podjąć decyzję, czy szczepienia są obowiązkowe, czy dobrowolne i, po drugie, kogo szczepić w pierwszej kolejności.

Czy osoby, które już chorowały na koronawirusa, muszą się szczepić?

Niewątpliwie przejście choroby i wyzdrowienie jest najlepszą naturalną szczepionką, bo nasz organizm – mówiąc w uproszczeniu – wytworzył przeciwciała, które tego wirusa zwalczyły. Pamiętajmy, że taka odporność może być czasowa, ale również po szczepionce nigdy nie mamy gwarancji, że odporność będzie do końca życia.

Można zakładać, że przejście choroby uodparnia albo tak samo dobrze, albo jeszcze lepiej niż szczepionka. Czyli osoby, które przeszły chorobę i wyzdrowiały, w zasadzie nie musiałyby się szczepić. W tym wypadku można by zrobić badania przesiewowe na poziom przeciwciał, jeśli będą w odpowiedniej ilości, to te osoby praktycznie mogłyby się nie szczepić. Ważne jest, żeby badania były wykonane maksymalnie kilka tygodni po wyzdrowieniu, kiedy utrzymują się przeciwciała. Później one zanikają, a w organizmie zostają komórki pamięci, które uaktywniają się ponownie po zetknięciu z antygenem.

Wiemy, że koronawirus mutuje. Czy te mutacje nie spowodują, że w krótkim czasie szczepionka przestanie być skuteczna?

Mutacje wirusa będą występować, bo to jest naturalne zjawisko i ten wirus będzie się zmieniał. Pytanie, jak bardzo będzie się zmieniać to białko, przeciwko któremu będą produkowane przeciwciała, na którym oparta jest szczepionka. Jeśli będzie ono w miarę stałe, a tylko inne białka wirusa będą się zmieniać, to nic nie szkodzi. Jednak z tego, co widać, te zmiany w przypadku wirusa SARS-CoV-2 nie są tak szybkie, jak w przypadku wirusa grypy.

Pamiętajmy, że mutacje powstają w sposób przypadkowy i nigdy nie możemy przewidzieć, czy akurat jakaś mutacja nie zaburzy funkcji białka. Czy nie zmieni na tyle jego struktury, że to białko nie będzie już rozpoznawane przez te przeciwciała, które wcześniej zostały wyprodukowane i przez te komórki pamięci, które zapamiętały trochę inną formę tego białka. Jeśli zmieniałoby się to białko, to rzeczywiście ta szczepionka okazałaby się nieskuteczna. Taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy, dlatego próbuje się robić szczepionki na białka wirusa, które są jak najbardziej stałym elementem.

Weźmy pod uwagę optymistyczny scenariusz. Kiedy skończy się epidemia?

Przewidzenie tego jest niezwykle trudne, bo to jest zupełnie nowa sytuacja. Niewątpliwie, jeżeli ta szczepionka okaże się efektywna i bezpieczna, to w ciągu paru miesięcy można by spodziewać się opanowania sytuacji na dużą skalę. Problem w tym, czy szczepionka będzie efektywna, w jakim stopniu i na ile bezpieczna. Druga kwestia, jak to technicznie zrobić na masową skalę i czy uda nam się wyprodukować jakiś lek, który będzie spowalniał replikację lub namnażanie wirusa. Na to też nie potrafimy odpowiedzieć.

W tym wszystkim trzeba pamiętać jeszcze o jednym. Jeżeli skupimy się tylko na COVID-19, a ze względu na izolację i paraliż służby zdrowia nie będziemy w stanie pomóc osobom cierpiącym na inne choroby, to może to dać dużo większe efekty uboczne dla społeczeństwa niż zakażenie koronawirusem.

Choroba Sanfilippo, czyli dziecięcy Alzheimer

Zespół Sanfilippo jest rzadką chorobą genetyczną. Szacuje się, że występuje 1 na 70 tys. urodzeń. W Polsce obecnie żyje ok. 50 pacjentów z tą chorobą. Objawy choroby Sanfilippo przypominają objawy choroby Alzheimera, dlatego też nazywa się go często dziecięcym Alzheimerem. Zespół pod kierunkiem prof. Grzegorza Węgrzyna opracował pierwszą na świecie metodę leczenia choroby Sanfilippo.

Alex

Alex

Koordynator projektu

 

0

Dodaj komentarz