Szarża w ogniu walki, niezwyciężeni zbudują nowy świat!
Digital World Map Hologram Blue Background

Szarża w ogniu walki, niezwyciężeni zbudują nowy świat!

Rynkiem światowym zatrzęsła w posadach obecna sytuacja zagrożenia epidemiologicznego. Okoliczności, jakich nie pamięta współczesny świat. Wyludnione ulice kultowych europejskich stolic, dotychczas tętniących życiem, pozamykane sklepy, nieczynne szkoły, firmy zatrzymane w bezruchu, jak gdyby ktoś włączył na pilocie klawisz „pauza”. Świat alternatywny, równoległa rzeczywistość, a raczej świat widmo. Ale…

Z drugiej strony zdolność do adaptacji to nadzwyczajny dar, którym obdarzone zostały jednostki niezwykłe. To cecha rzadka, jak kwiat paproci, a dla niektórych wciąż niezdobyty Święty Graal. Ci szczęśliwcy, którzy zostali tym atrybutem obdarzeni, stanowią nadzieję dla całej ludzkości, pomagając tym, którzy upadają, zmiażdżeni ciężarem sytuacji – na pierwszy rzut oka – nie do udźwignięcia. Chociażby, jak teraz, gdy niemal nie ma na globie już miejsc niedotkniętych mackami epidemii. Zdolność do adaptacji świadczy również o inteligencji, a jak mówi przysłowie „potrzeba matką wynalazku”. Ustawiczne narzekanie jest zupełnie bezproduktywne, za to podejmowanie wyzwania, potraktowanie tej sytuacji bardziej przypominającej Armagedon, jako najtrudniejszego „challenge” w historii może wydać niebywale pozytywne owoce.

Już widzimy pierwsze efekty, jak chociażby sukcesywne przestrajanie się pracodawców na pracę zdalną. Oczywiście, nie w każdej branży da się wszystko przepiąć na opcję „home office”, aczkolwiek w znakomitej większości przypadków wykonywanie zleceń z własnego domu sprawdza się znakomicie. Konferencje rangi międzynarodowej odbywają się za pomocą komunikatorów i najnowszych technologii, udowadniając że wcale nie trzeba przemierzyć setek tysięcy kilometrów, by się spotkać i uzgodnić sprawy największej wagi. Pojawiają się nowe pomysły na nowe biznesy będące rezultatem bieżącej potrzeby. Ponadto, pracodawcy muszą zmodyfikować swoje przekonania, wedle których pracownik musi być „pilnowany”. W aktualnej sytuacji ów brak zaufania musi ustąpić miejsca relacji partnerskiej, w której pracownik przestaje być „wyrobnikiem”, a staje się współtwórcą sukcesu firmy.

Pracownicy również zmuszeni są do zmiany własnych nawyków, wyrobienia w sobie umiejętności autodyscypliny, porządkowania i hierarchizacji zadań, narzucenia sobie określonego trybu pracy. Pomimo bowiem, iż mają możliwość pracować, nie zdejmując kapci, nie mogą sobie pozwolić na trwonienie czasu, marnowanie go i rozmienianie na tysiąc bezproduktywnych czynności.

Dzięki temu jednak mogą więcej czasu spędzić z rodziną (tym bardziej że tak samo, jak oni mają wolne od obecności w biurze, tak samo ich dzieci mają wolne od szkolnych ławek, gdzie nauka z klasy przeniosła się na ekrany telewizorów czy komputerów). Nie tracą też czasu na korki i dojazd do pracy. Nie muszą każdego ranka w pośpiechu szykować kanapek na cały dzień. A pracoholicy, którzy nie mogli dotychczas żyć bez swojego biura, którzy przychodzili tam już bladym świtem, a wychodzili niemal ciemną nocą, kolejną kawę robiąc po 22-giej, nagle muszą wywrócić ten zaburzony porządek do góry nogami. Nagle konieczna jest zmiana hierarchii wartości, roszada priorytetów.

A abstrahując od pracy, ludzie muszą nauczyć się jeszcze jednego – obcowania z bliskimi, z którymi na co dzień zazwyczaj mijają się w pośpiechu, chwytając w biegu drugie śniadanie i nerwowo dopijając kawę. To, z jednej strony błogosławieństwo, bo członków własnej rodziny poznaje się na nowo. Z drugiej jednak strony to wielkie wyzwanie, bo paradoksalnie w takich sytuacjach, gdy spędza się wspólnie czas przez większość doby, może zaiskrzyć. Warto jednak, by nie tylko od tej iskry nie spłonąć, ale pozwolić jej rozpalić ogień wzajemnego porozumienia.

Jest jeszcze jedno przysłowie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”, więc być może ten trudny czas pomoże zweryfikować, które znajomości i przyjaźnie warte są dalszego pielęgnowania, a które były jedynie mrzonką.

Aspektów, które można byłoby poruszyć, jest o wiele więcej, ale wniosek bez wątpienia nasuwa się jeden – to wyzwanie nie tylko zmieni względnie trwały porządek świata, ale równocześnie na zgliszczach dotychczasowej umiarkowanie stabilnej gospodarki pozwoli zbudować nową, lepszą jakość. Zbyt optymistyczne podejście? Skądże, optymizm bowiem to jedyna słuszna droga, by dotrzeć do celu, nie tracąc sił i nadziei.

W psychologii znane jest zjawisko dezintegracji pozytywnej – czyli w wielkim skrócie – zburzenia czegoś po to, by odbudować na nowo coś lepszego. W tym momencie wszyscy zmuszeni jesteśmy zburzyć dotychczasowe przyzwyczajenia, nawyki, wyjść poza swoją strefę komfortu, po to, by móc zaadaptować się do nowych warunków życia. I tutaj nie ma miejsca na pytanie „zmieniać coś, czy jednak nie?”. Wszyscy muszą coś zmienić, by przetrwać i by z tej walki wyjść z tarczą.

 

 

 

Ten post ma jeden komentarz

  1. Avatar
    Marta

    Zgadzam się, pozytywne podejście do obecnej sytuacji to jedyna słuszna i dająca nadzieję droga

Dodaj komentarz